|
Zajście to nie było przypadkowe. Wyspy i zatoka Arguin znane były Arabom co najmniej 200 lat przed Portugalczykami. Stanowiły one ważne centrum handlowe, zaopatrujące w sól plemiona żyjące w dorzeczu Ni-gru; kupcy z Afryki Północnej i Zachodniej od dawna organizowali handel wymienny - naładowane solą karawany szły do Timbuktu. Portugalczycy szybko docenili znaczenie handlowo-strategiczne wysp. Już w 1448 lub 1449 r. Kompania dla handlu z Afryką Zachodnią wzniosła na jednej z wysp fort, pozostający w rękach Portugalczyków aż do 1637 r., kiedy to opanowali go Holendrzy.
kredyty gotówkowe
Jednak nie sól, a żywi ludzie stali się przedmiotem handlu Portugalczyków. Tristao w trakcie odkrywania wysp Arguin napadł na rybaków, którzy wypłynęli na swoich łódkach, zbudowanych z jednolitego pnia drzewa, na spotkanie z karawelą portugalską. Tristao zabrał ze sobą i sprzedał w Lizbonie w niewolę 29 jeńców, czym dał początek portugalskiemu handlowi niewolnikami. Wyprawa Lancarote'a w 1444 r. przywiozła już 235 niewolników.
Obecnie przed kapitanami karawel stanął realny cel - zdobywanie ludzi. Książę Henryk bynajmniej nie przeszkadzał polowaniu na ludzi, co oczywiście kładzie niezatartą plamę na jego działalności. Wiadomo również, że popierał tresUrę psów wykorzystywanych w polowaniu na ludzi oraz nie karał kapitanów, którzy torturowali Murzynów, aby dowiedzieć się o ścieżkach prowadzących do ich osiedli.
|